Jacek i Rafał Majówka na Lesieńcu
Dodane przez rafi dnia Kwiecień 28 2013 21:03:18
Jacek i Rafał Majówka na Lesieńcu




To już powoli zaczyna być naszą tradycją że sezon karpiowy zaczynamy od kilku dniowego pobytu na łowisku ”Lesieniec” na stanowisku nr. 7. W tym roku na łowisko wystartowaliśmy ...

Rozszerzona zawartość newsa
Jacek i Rafał Majówka na Lesieńcu






To już powoli zaczyna być naszą tradycją że sezon karpiowy zaczynamy od kilku dniowego pobytu na łowisku ”Lesieniec” na stanowisku nr. 7. W tym roku na łowisko wystartowaliśmy 29.04-13 do 01.05.13r. Jak zwykle ciśnienie przed pierwszą większą zasiadką jest spore, zwłaszcza że tegoroczna zima przetrzymała nas konkretnie co jeszcze bardziej podnosiło ciśnienie! Na łowisku zgodnie z zapowiedzią byliśmy o godz. 9:00. Pogoda dodatkowo nastrajała nas pozytywnie, słonecznie bez wiecznie i bardzo ciepło. Szybko zorganizowaliśmy stanowisko i jako że co roku zaczynamy na tym samym stanowisku dokładnie wiedzieliśmy gdzie i jak chcemy zacząć łowić. Jak w poprzednich latach Jacek obstawił prawą stronę zatoki, jeden zestaw wylądował zaraz przy mnichu a drugi około 8 metrów dalej przy drzewie, ja jak zwykle obstawiłem środek zatoki oraz lewą stronę przy trzcinach. Jeżeli chodzi o sposób nęcenia to postawiliśmy na mieszankę pelletu różnej wielkości sporej ilości konopi i kukurydzy konserwowej w niewielkiej ilości (tak dla dodania kolorku) .
Tak aby z tradycji stała się zadość Jacek w ciągu pierwszej godziny „jak co roku” łowi pierwszego karpia tym razem 9kg na kulkę StarBaits Instant Frenzy 20mm podwieszoną małym 8mm owocowym pop up-em.







Po krótkiej sesji zdjęciowej karpik wrócił do wody a my kończyliśmy ogarniać stanowisko. Kiedy wreszcie po „ciężkiej pracy” mogliśmy spokojnie usiąść na moim zestawie z głębi zatoki delikatne branie z opadu i na macie ląduje przepiękny amur 12,80kg.







Amur skusił się na kulkę Sticky Baits Bloodworm 16mm.
Reszta dnie niestety nie przyniosła na żadnych efektów i na kolejne branie musieliśmy poczekać aż do rana następnego dnia. Około godz. 6:00 obudził nas deszcz, było zimno mocno wiało co podkopało nasze morale i nie liczyliśmy na brania po takim załamaniu pogody, jednak około godz. 6:40 energiczny odjazd z głębi zatoki, przepiękna walka i na macie ląduje karp 12 kg. Ponownie na kulkę Sticky Baits Bloodworm 16mm.








Mimo załamania pogody około godz. 10:00 kolejne branie u mnie, tym razem z pod trzcin niestety po krótkim holu rybka się spięła. Od południa niestety zaczęło mocniej padać i do wieczora nie doczekaliśmy się brania. Około godz. 20:30 deszcz lekko odpuścił i od razu branie u Jacka, na macie ląduje pełno łuski karp 8,5kg.






Moja odpowiedz była niemal natychmiastowa, po 30 min. odjazd ma mojej wędce i na macie ląduje również pełno łuski karp tym razem 9 kg.






Około godz. 1:00 mój sygnalizator odezwał się kolejny raz czego efektem był karp 11,50kg.






To jednak był koniec dobrze zapowiadającej się nocy i do świtu nic nie się wydarzyło. Kolejny ranek również przywitał nas deszczem i spadkiem temperatury. Jak w poprzednich dniach kiedy około godz. 11:00 lekko się przejaśniło i na chwile przestało padać branie u Jacka i kolejny pełno łuski karp ląduje na macie, tym razem 7,80kg.






To jednak był jedyny karp złowiony tego dnia. Noc minęła nam spokojnie i bez brań. Poranek przywitał nas chłodem ale tym razem na szczęście bez deszczu. Około godziny 8:00 wywieźliśmy zestawy i czekaliśmy na jakieś oznaki żerowania karpi. Mniej więcej o godz. 11:00 przepiękny odjazd u Jacka i na macie melduje się karp 8,90kg.






To jednak nie był koniec emocji i po około 2 godz. Kolejny przepiękny odjazd, tym razem na mojej wędce i po naprawdę ostrej walce waga pokazała 10,20kg.






To jednak był koniec naszych połowów ponieważ zaczęło padać i brania ustały. Deszcz nie przerwanie padał do wczesnego poranka następnego dnia.
To co dobre szybko się kończy i od godziny 8:30 zaczęliśmy powoli pakować manele i szykować się do powrotu. Jak to zwykle bywa kiedy trzeba już jechać do domu wyszło słańce i zrobiło się naprawdę ciepło. Jak już wcześniej pisałem nasze wypady na Lesieniec to już tradycja i jak co roku Jacek rozpoczął i zakończył naszą wyprawę rybą.






Był to najmniejszy karp naszej zasiadki bo zaledwie 6 kg. ale na przed samym zakończeniem zasiadki bardzo nas ucieszył.

Co do całej zasiadki uważamy ją za bardzooo udaną, mimo fatalnej pogody jaką mieliśmy w tym roku, złowiliśmy kilka wspaniałych karpi a deszczowe chwile spędziliśmy na integracji ze znajomymi z sąsiednich stanowisk.
Jeżeli chodzi o samo łowisko to na pewno dowiedziemy je jeszcze nie raz w tym roku i myślę że wyniki będą jeszcze lepsze, no i oczywiście przyszły sezon rozpoczniemy od zasiadki na Lesieńcu na naszym ulubionym stanowisku!

Pozdrowienia Rafał i Jacek (WratislaviaCarp)

www.wratislaviacarp.bnx.pl